You are currently browsing the category archive for the 'Uncategorized' category.
Duck Race to charytatywna akcja organizowana przez Great American Duck Race. Jest ona dość popularna na świecie, ale w Polsce odbyła się po raz pierwszy na kanale Ulgi w Opolu. Uczestnicy akcji kupują małe, żółte, gumowe kaczki oznaczone numerkami i spuszczają na rzece. Kaczka, która jako pierwsza dopłynie do mety wygrywa, a raczej wygrywa jej właściciel. W Polsce nagrodą był wyjazd do Disneylandu w Paryżu. Dochód z sprzedaży tych zabawek został przeznaczony na budowę placy zabaw dla dzieci.

Zastanawiam się dlaczego przed rokiem nie dobyła się u nas taka akcja. Może jakieś aluzje do władzy?
Firma Sumsing (nie mylić z Samsungiem) wydała nowy model telefonu o nazwie Turbo 3000Xi Multitask. Może on naprawdę wiele. Będzie dobrą konkurencją dla Noki N96 i iPhona.
Dwa lata temu, mi i kumplowi, podczas pisania projektu z programowania przypomniała się pewna melodia z jakieś reklamy, której nie mogliśmy sobie przypomnieć. Nie znaliśmy jej tytułu, więc nie mogliśmy jej znaleźć w sieci. A dzisiaj, przypadkowo oglądając z kuzynem fragmenty Muppetów na YouTube, natrafiliśmy na nią. Okazało się nawet, że w oryginale jest to piosenka tych zabawnych postaci.
New Age to ruch kulturowy promowany w dużej mierze prze hipisów. Zakłada on, że żyjemy na przełomie dwóch er: ery Ryby i ery Wodnika. W 2012 roku ma nastąpić przełom i ludzie zmienią swoją hierarchię wartości, przez co staną się lepszymi ludźmi.
I znowu ten “straszny” rok 2012. Może rzeczywiście coś się wtedy stanie? Jeśli tak to na pewno bedzie to związane z Mistrzostwami Europy w Polsce i na Ukrainie

Ale skąd się wziął w ogóle pomysł, że istnieją jakieś ery? Otóż już w starożytności zauważono, że punkt wschodu Słońca w okresie wiosennego i jesiennego zrównania dnia z nocą ulega co roku minimalnemu przesunięciu w pasie Zodiaku. Obliczono, że pełne przejście przez cały zodiak trwa 26 tysięcy lat. Okres ten podzielono na 12 części i nadano im nazwy znaków zodiaków. W latach 60 XX wieku, twierdzono, że Słonce weszło w znak Wodnika, ale jak wnioskuję, z powodu, iż nic się nie stało, przyjeto, że zrobi to dopiero w 2012 roku.
Będzie to czas wolności, braterstwa, triumfu intuicji i wyobraźni nad dogmatami. Z niewiadomych mi przyczyn, ma nastąpić także III wojna światowa, przylot kosmitów, przebiegunowanie Ziemi oraz upadek Kościoła katolickiego.
Jest to kolejna absurdalna teoria, której celem jest postraszenie ludzi, albo przyciągnięcie ich do oglądania nudnych wiadomości. I niech ktoś mi powie, co wspólnego ma braterstwo, wolność i III wojna światowa?
Pastafarianie są Kościołem Latającego Potwora Spaghetti (ang. Church of the Flying Spaghetti Monster). Jest to religia o charakterze parodystycznym. Obiektem ich kultu jest Latający Potwór Spaghetti (ang. Flying Spaghetti Monster, FSM).

Prorokiem pastafarianizmu jest Bobby Henderson. W 2005 roku, podczas debaty w Kansas, na temat nadania teorii inteligentnego projektu (wszechświat został stworzony przez jakąś inteligentną siłę) równouprawnienia względem teorii ewolucji w szkołach, zażądał od Komisji Edukacji równouprawnienia także dla swojej religii.

Religia głosi że:
- Niewidzialny i niewykrywalny Latający Potwór Spaghetti stworzył świat
- Potwór ten sam podłożył dowody na istnienie ewolucji
- wszystkie katastrofy ekologiczne i klęski żywiołowe są spowodowane spadkiem liczby piratów, na co wskazuje poniższy wykres
- w niebie znajduje się wulkan piwny
- zamiast wydawać pieniądze na świątynie dla FSM, lepiej przeznaczyć je na obniżenie kosztów kablówki
- należy używać kondomów

Powiem szczerze, tylko ktoś bardzo pijany lub pod wpływem środków odurzających, mocniejszych od marihuany, mógł wymyślić coś takiego. A co najlepsze sławę przyniosło Hendersonowi wspomnienie o nim na blogach i wystąpienie makaronowego potwora w South Parku. Ale cóż, każdy sposób na zostanie znanym, dla niektórych, jest dobry.
Po raz pierwszy w TV, będzie emitowana na żywo relacja z koncertu galowego dwudziestego czwartego Przeglądu Kabaretowego PAKA. Gośćmi będą kabaret Ani Mru Mru, kabaret Neo-Nówka, Łowcy. B oraz tegoroczni zwycięscy. Program prowadzić mają laureaci z 1997 roku, czyli Adam Małczyk i Adam Grzanka.

Serdecznie wszystkich zapraszam do TVP2 na godzinę 20:05.
Siedząc przed komputerem i klikając w linki na różnych stronach, w celu mi bliżej nie znanym, doszedłem do ciekawej fotografii.

Moją pierwszą myślą było “Ha, ha. Cienki żart. Ktoś mógł się bardziej wysilić i coś lepszego z Helem wymyślić”. Ale z ciekawości wpisałem w Google “PKS Wejherowo” i się bardzo zdziwiłem. Otóż to nie był żart. Na Hel naprawdę kursuje autobus linii 666. A tych co w to nie wieżą odsyłam TU, do jego rozkładu jazdy. A swoją drogą, to ci kaszubi mają duże poczucie humoru.
Tak, dziś jest “Goły Dzień”, czyli dzień bez CSS. Organizatorzy tej akcji wzorują sie na “CSS Naked Day”, który obchodzony ma być 9 kwietnia. Celem tego przedsięwzięcia jest promowanie czystego kody stron www, który powinien być zgodny z standardami. Ma to ułatwić m.in pracę wyszukiwarkom.

Każdy kto chce się przyłączyć do tego akcji powinien dzisiaj wyłączyć na swojej stronie wszystkie arkusze stylów css. Strona napisana poprawnie powinna być czytelna.
Moim zdaniem jest to strasznie głupi pomysł. Rozumiem ideę dla jakiej powstał “Goły Dzień”, ale oszpecanie swoich stron nie wiem czy w czymś pomoże. Chyba jedynie spowoduje zmniejszenie ilości odwiedzin dzisiejszego dnia.
Profesor Benny Shanon wykładający na האוניברסיטה העברית בירושלים (pol. Uniwersytet Hebrajski) w Jerozolimie twierdzi, że Dziesięć Przykazań Mojrzesz nie otrzymał od Boga. Była to jego fantazja wywołana przez środki halucynogenne.
Ciekawe twierdzenie, jak na osobę pracującą w Jerozolimie. Został on szybko skrytykowany przez rabina Yuvala Sherlow. Ale może warto było by się zastanowić nad genezą tego twierdzenia.
Otóż w 1991 prof. Shanon odbył wyprawę po Amazonii. Zetknął tam się z rośliną o nazwie ayahuasca, zwaną także “napojem bogów”. Indianie zamieszkujący tamte regiony przyrządzali z niej rytualne napoje. Gdy Shanon napił sie takiego napoju doznał wizji. Z ciekawości zaczął badać tę roślinę. Okazało się, że ma ona działanie halucynogenne, które często objawia się silnymi przeżyciami religijnymi.
Jak się okazało, roślina ta występuję także w rejonie Izraela i Egiptu, ale nie ma jej opisów w Biblii. Opisana natomiast jest akacja, z której zrobiono m.in. Arkę Przymierza. Jej kwiaty również zawierają halucynogenne związki. Rośliny te mogły służyć nawet jako pokarm dla wędrującego ludu.
Zainteresowanych odsyłam do to chyba pierwszego artykułu na ten temat, jaki ukazał się internecie.
Israel Finkelstein, archeolog i autor książki “The Bible Unrearthed” twierdzi natomiast, że Izraelici nigdy nie wędrowali do Ziemi Obiecanej i nie musieli zdobywać Jerycha, ponieważ mogła to być mała wioska, albo całkowicie niezamieszkały teren. Dowodem na to ma być fakt, że tereny te, w tamtych czasach nie były zamieszkałe. Sama historia wyjścia z niewoli Egipskiej mogła wcale nie wyglądać tak jak jest to opisane w Biblii. Została ona dopiero zapisana na dworze króla Judy, Jozjasza, a dotyczy zdarzeń z XIII i VII wieku p.n.e. Zdaniem Finkelsteina powoływanie się na takich patriarchów jak Izaak, Abraham czy Jakub “miało przekazywać zasady życia i utwierdzać naród Izraela w przekonaniu, że Juda jest centrum świata”. Najważniejszym zadaniem spisania tych historii było przesłanie: “w czasach Jozuego te ziemie były nasz. Zajmując je przywracamy porządek historii i odnawiamy wspaniałą monarchię Dawida, który był pierwszym władcą tych ziem” (mimo iż nie ma dowodów, czy królestwo Izraela było tak potężne i czy Dawid naprawdę nim rządził).
“Wprost” 2008/03/23 nr 12.
A co o tym wszystkim powinni myśleć zwykli chrześcijanie. Moim zdaniem, dla człowieka wiara i nauka powinna być rozdzielona. Można wierzyć w rzeczy nieudowodnione naukowo, i nie wierzyć w to co pokazują nam naukowcy. Prawda zawsze powinna być w naszym sercu i dlatego, dla każdego może być inna.
Z wiekiem coraz częściej zauważam negatywne wpływy niektórych organizacji ekologicznych na życie człowieka. Nie mówię tu o wszystkich, ale czasem ekolodzy chcą bronić niektórych ekosystemów, z samego założenia “jestem ekologiem, więc nie podoba mi się nic, co spowoduje wycięcie choćby jednego drzewa”. Czasem nawet akcje ekologów szkodzą przyrodzie, jak choćby przypinanie się do drzew, które powoduję niszczenie kory.

Jednak szczytem idiotyzmu jest idea The Voluntary Human Extinction Movement czyli w tłumaczeniu na polski Ruch Dobrowolnego Zakończenia Rasy Ludzkiej. Ich motto to
“Żyjmy długo, a potem wymrzyjmy”. Ich zdaniem ludzie nie powinni się rozmnażać. Wymarcie gatunku Homo sapiens umożliwi przetrwanie wszystkim innym gatunkom na ziemi. Nie namawiają bynajmniej do samobójstwa. Chcą jedynie, by ludzie nie zostawiali po sobie potomstwa. Jak sami twierdzą, ich plan jest długofalowy. Nawet jeśli się nie uda, to warto próbować.
Moim zdaniem to najbardziej bezsensowny ruch ekologiczny o jakim słyszałem. Ekologiczny, jeśli oczywiście działanie przeciwko jednemu gatunkowi można nazwać ekologicznym. Mam nadzieję, że nigdy nie zyska on szerszej aprobaty społecznej.
Dwa dni temu zmieniłem baner na blogu. Razem z tą zmianą mam nadzieję, że zmieni się jeszcze coś. Otóż oprócz pisania o informatyce, muzyce i ogólnie nazwanych technologiach informatycznych chciałbym pisać także trochę o polityce. Dlaczego? Jest jeden ważny powód. Już od dłuższego czasu się nią interesuję, a blog założyłem z myślą pisania o rzeczach atrakcyjnych z mojego punktu widzenia.
Ale mniejsza z tym. Ten wpis ma dotyczyć bardzo popularnego tematu ostatnimi czasy. Może się źle wyraziłem. Temat ten zawsze jest popularny, ale przez ostatnie trzy tygodnie często jest poruszany w TV. Było to spowodowane zapewnie ochodami Dnia Kobiet. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że prawie wszystkie kobiety przed kamerami twierdziły, że są dyskryminowane. Dyskryminacja ta objawiać się ma w niższych pensjach, większych kłopotach z znalezieniem pracy oraz zwolnieniami spowodowanymi ciążą. W programie “Teraz My” fanki Radia Maryje także stwierdziły, że są dyskryminowane i pytały się feministkom na czele z Manuelą Gretkowską czemu nie walczą o ich prawa. Ciekawe?
Z najnowszego wydaniu tygodnika “Wprost” dowiedziałem się, że Departament Stanu w USA opublikował dwa raporty. Pierwszy dotyczy nadużywania przemocy przez policję, długie przetrzymywanie podejrzanych, dyskryminację kobiet oraz mniejszości etnicznych. Drugi dotyczy antysemityzmu i uznaje Radio Maryja za jedną z największych antysemickich rozgłośni w Europie.
Nawet Amerykanie zauważają dyskryminację kobiet w Polsce, a ja nie. Nie wiem czemu, może za mało się tym interesuję? Możliwe, ale z ciekawości zacząłem się pytać znajomym dziewczyną czy czuja sie dyskryminowane. Wszystkie odpowiadały, że nie. Dlaczego? Dlaczego kobiety mieszkające w rejonie Poznania mają inne odczucia niż mieszkanki reszty kraju? Może mają szczęście, może nie udało mi się trafić na “typową ” Polkę, a może Poznań jest rajem na Ziemi. Niestety nie mi to rozstrzygać.
Rok 2007 był ubogi pod względem występów znanych gwiazd w Poznaniu. W tym roku ma się to zmienić. Już 23 kwietnia w naszym mieście zagra i zaśpiewa Katie Melua. Będzie to jeden z jej trzech koncertów w Polsce (wystąpi także w Gdańsku i Katowicach). Gwiazdą Festiwalu Teatralnego “Malta” będzie natomiast Elvis Costello. Polacy mogą go znać z tego, że jego utwór zagościł w zeszłotygodniowym odcinku popularnego serialu “Dr. House”. W czerwcu nad Maltą zagra jeszcze jeden brytyjski zespół: Morcheeba.
Niestety nie wszyscy organizatorzy chcą zdradzać już teraz, szczegóły dotyczące koncertów. Na festiwal w Jarocinie mają przyjechać trzy gwiazdy. Nieoficjalnie przypuszcza się, że w śród nich będzie Editors.
Największym koncertem, ma być letni koncert promujący czternastą Konferencję Klimatyczną ONZ, która odbędzie się w grudniu w Poznaniu. W tym przypadku organizatorzy także nie zdradzili, kto zawita do naszego miasta, ale można się spodziewać, że będzie to ktoś znany.
Dziś znalazłem ciekawy artykuł na stronie popularnego czasopisma o technologii, historii, społeczeństwie i wielu, wielu innych rzeczach, o nazwie Focus. Dotyczył on muzyki, a raczej jej wpływu na ludzi. Okazało się, że hip-hopu słuchają przeważnie dzieci, popu i opery kobiety, bluesa mężczyźni, klasyki ludzie starsi, a techno, muzykę klubową i rap ludzie zagubieni życiowo. Fani opery, muzyki country, klasyki i musicali są albo monogamistami, albo abstynentami seksualnymi. Ci też głosują przeważnie na prawicę, lewicę popierają natomiast fani rocka i indie.
Fani opery i muzyki klasycznej są bardziej dojrzali społecznie, popierają podnoszenie podatków i spłacają regularnie pożyczki, z przeciwieństwem fanów rapu i dźwięków klubowych.
Bardzo ciekawe, nieprawdaż? Zastanawiając się nad tym bardziej, mogę się zgodzić z tymi twierdzeniami. Jestem tylko ciekaw, jaką osobą powinien być miłośnik wszystkich wymienionych tu gatunków muzycznych? Czy byłby centroprawicowym starczym mężczyzną, czy może młodą “discolalą” nie płacącą rachunków?
Wszystkich zainteresowanych odsyłam do całego artykułu.
Pod tym linkiem znajduje się mapa kabli, którymi przechodzą dane miedzy kontynentami. Gdyby nie one, nie istniał by internet.
Wczoraj kumpel poprosił mnie o przetestowanie na moim kompie kilku części. Oczywiście zgodziłem się. Dzisiaj przyjechał do mnie z procesorem i kartą graficzną. Problem zrodził się już na samym początku, kiedy miałem wymontować mojego Athlona. Otóż z niewiadomych przyczyn radiator znajdujący się na procesorze przykleił sie do niego. Dziwne? Stało się to chyba przez pastę, którą został posmarowany mój procek. Najgorsze było to, że nie wpadło mi to wówczas do głowy. Pomyślałem, że radiator ma może jeszcze jakieś zaczepy których nie zauważyłem i go pociągnąłem… Wyszedł, a z nim procesor. Przestraszyłem sie, bo go wcześniej nie odblokowałem… I tu zrodził się jedna z moich wielu nie do końca genialnych myśli: “a może sprzedali mi zepsutą płytę, gdzie blokada na procesor nie działa? Pewnie tak.” W celu sprawdzenia zamontowałem procesor z radiatorem, nie odblokowując podstawki i wcisnąłem power… I nic się nie stało, zero. “Tomaszu, jednak coś zepsułeś, znowu, zawsze coś psujesz” przeleciało mi przez głowę. Odmontowałem znowu radiator i postanowiłem odczepić od niego procka. Z całej siły pociągnąłem go… i puścił. Hura! Sprawdziłem podstawkę procesora. Jednak była sprawna. Errr. To znaczy, że wyrwałem swojego Athlona i co gorsza teraz on już nie pasuję. “Ale czemu? Musi być coś z nóżkami”. Odwraciłęm go i się przyglądałem. “Tak, jest , znalazłem. Pięć nóżek jest krzywych” zawołał kumpel. “Aaa, panika, co robić”. Łukasz mówi mi, żebym je wyprostował. “Ja? Czym? Jak?”. Podał mi mój nożyk, który leżał na biurku (trzeba mieć coś do otwierania listów i za mocno zamkniętych paczek z płatkami kukurydzianymi).

I właśnie przy pomocy tego wspaniałego narzędzia, trzęsącymi się rękami, po upływie trzydziestu minut, udało mi się wyprostować wszystkie nóżki.
Był to wielki cud. Komputer działa.
Czy twoim zdaniem piractwo powinno być ulegalizowane. Czy uważasz, że dzięki kopiowaniu płyt, ludzie poznają nowych artystów, co prowadzi do bezpośredniego rozwoju kultury? Czy kupiłbyś płytę, którą mógłbyś najpierw legalnie ściągnąć z sieci? A może inaczej. Czy nie kupiłbyś płyty, gdybyś jej najpierw nie posłuchał?
Chcesz znać opinie eurodeputowanych na temat praw autorskich i kopiowania muzyki? Przeczytaj ten artykuł.
|
I znowu zapomniałem, że w grudniu tygodnik “Time” przyznaje nagrodę “Człowieka roku”. W 2007 roku zdobył ją wszystkim dobrze znany Władimir Putin. Richard Stengel, szef “Time” na antenie NBC stwierdził, że uhonorowano go za: “wyjątkowe osiągnięcia przywódcze - przejęcie kraju pogrążonego w chaosie i doprowadzenie go do stabilizacji”. |
|
Coś miłego dla fanów Herosów ![]()
Nawet w programach publicystycznych takich jak “Teraz My” w którym rozmowy prowadzone są na tematy związane wyłącznie z polityką, występuje Doda. Ona się wszędzie miesza. Dziś śpiewa dla premiera. Czy do niej jeszcze nie doszło, że nikt jej nie lubi, nikomu się nie podoba, a jedynym uczuciem jakie czuje do niej większość Polaków jest antypatia.
Clairvius Narcisse, haitański wieśniak. Zmarł on w 1962 roku. Było to dziwne, ponieważ był to silny i zdrowy mężczyzna. Jednak kilka dni po kłótni z swoim bratem o kawałek ziemi zaczął kaszleć. Pluł krwią. Został zawieziony do szpitala. Niestety dwóm lekarzom nie udało się go uratować. Zmarł po reanimacji. Został zawieziony do kostnicy, a następnie pochowany.
Wielkim zdziwieniem musiało być dla wioski, gdy w 1980 Clairvius do niej wszedł. Po 18 latach zobaczyli osobę powszechnie uznaną za zmarłą, osobę na której pogrzebie byli. Musiał to być wielki szok. Ale to nie jedyny przypadek ujrzenia zombi na Haiti.
Tak naprawdę Clairvius Narcisse wcale nie umarł. Kapłani voodoo w tamtych regionach przygotowywują substancje złożoną głównie z tetrodotoksyny, trucizny 500 razy silniejsza od cyjanku, jadu wytwarzanego przez lokalne żaby oraz paraliżujących toksyn z ryb. Zapewne jakiś kapłan został wynajęty przez jego brata, aby go zabił. Kapłan ten podał mu ten środek. Clairvius został sparaliżowany, a tętno jego nie było wyczuwalne. Dlatego lekarze byli przekonani, że on umarł. Ale on był świadomy. Wiedział co z nim robiono, jednak nie mógł zareagowa. Kilka dni po pogrzebie kapłan ten zapewne go wykopał i ocucił, a następnie zmusił go do niewolniczej pracy na swoich górskich plantacjach. Dopiero po tych 18 latach udało mu się wrócic do domu.
Na Haiti jest to spotykane, dlatego ludzie obawiają sie kapłanów voodoo. Strach przed obudzeniem zmarłego i zmuszeniem go do niewolniczej pracy (zrobieniem “zombi”) jest tak wielki, że czasem specjalnie okalecza się trupy.
Każdy z nas dostaje reklamy sms’em. Przeważnie zachęcają one do brania udziału w różnych konkursach. Są one denerwujące. Dziś jednak ich twórcy przeszli sami siebie. Dostałem otóż mms’a w którym dziewczyna i chłopak krótko się opisują i proszą o wysłanie sms’a w celu zapoznania się i odnalezienia “drugiej polówki pomarańczy”. Jak przystało na mms’a były też ich zdjęcia. W takich momentach marzę aby telefony posiadały filtry antyspamowe.
Wczoraj, po długiej chorobie, zmarł Paul Tibbets, pilot samolotu, który zrzucił bombę na Hiroszimę w 1945. Po wojnie został generałem brygady. Całe życie twierdził, że nie ma wyrzutów sumienia. Jego wolą było nie urządzenie mu pogrzebu i nie stawianie płyty nagrobnej, ponieważ obawiał się, że miejsce to posłużyłoby protestów.
W niedzielę próbowałem wysłać MMS’em 0.5 MB danych, a dokładniej było to kilka zdjęć. Na wyświetlaczu telefonu przez godzinę miałem pokazaną ikonkę wysyłania. Po jej upływie anulowałem wysyłanie i podzieliłem MMS’a na dwa mniejsze. Zostały one wysłane w niecałą minutę. To raczej nie jest problem telefonu, więc pewnie sieci. A nigdzie nie znalazłem informacji o wielkości wysyłanych wiadomości multimedialnych.
Od paru lat polscy kibice jeżdżą po całym świecie za naszymi sportowcami by ich dopingować. Razem z Adamem Małyszem są obecni na wszystkich skoczniach zimą jak i latem. Razem z siatkarzami i siatkarkami odwiedzają zarówno Rosję jak i Chiny.
Dziś zacząłem się nad tym zastanawiać. Czemu?? Czemu Polacy tak bardzo przejmują się sportem?? Czemu przejeżdżają pół świata, aby przez półtorej godziny dodawać ducha bojowego swoim idolom??
Moim zdaniem nie ma tu jednej odpowiedzi. Przyczyna takiego zachowania leży na pewno w naszej mentalności wykształconej za czasów władzy PZPR. Indywidualizm był wówczas nietolerowany. Kraj był niszczony. Polacy uważali sie za gorszych w porównaniu do mieszkańców zachodniej Europy. Wytworzenie się takiej samooceny spowodowało, że każde najmniejsze pokazanie sie na arenie międzynarodowej i pokazanie, że sie coś liczy powoduję powstanie dumy i uwierzenie w własne siły (jeśli on też jest Polakiem i potrafił daleko zajść to czemu ja nie mogę?).
Innym powodem “syndromu polskiego kibica” jest brak znaczących zwycięstw polaków w sporcie. Nieliczne wyjątki jak Małysz, czy siatkarze pozwalają zaistnieć naszemu krajowi w świecie. Polacy przy ich pomocy chcą jeszcze bardziej uwidocznić nasz kraj. Dopingując swoich idoli dają sie łatwo zapamięta, a zwłaszcza tak wielka ich liczba. Daje im to satysfakcje i poprawia samoocenę.
Właśnie z tych powodów moim zdaniem powstał “polski kibic”.
W dniach od 10 do 13 października bieżącego roku odbędzie się w Poznaniu Festiwal Nauki i Sztuki. Piękna inicjatywa. Niestety wszystkie wykłady i pokazy będą w godzinach porannych. Festiwal ten z założenia jest skierowany dla młodych ludzi, a młodzi ludzie w tym czasie chodzą do szkoły. I tu nasuwa się myśl, a mianowicie przyszły minister edukacji mógłby ustanowic te dni wolnymi od szkoły, aby każdy uczeń miał możliwośc poszerzenia horyzontów swojej wiedzy bez konsekwencji w szkole.
Dzięki temu portalowi, każdy będzie mógł pobrac za darmo na dysk lektury szkolne, których zabrakło w bibliotece lub księgarni. Pomysłowa rzecz, szkoda, że nie ma jeszcze internetowej biblioteki z wszystkimi książkami. Może polubiłbym czytanie PDF’ów.
Dzisiaj był Światowy Dzień Pocałunku. Przyjemne święto ![]()
Wybuch baterii telefonu komórkowego wyprodukowanego w chinach spowodował śmierć 22-letniego Chińczyka. Nie wiadomo co było tego przyczyną. Jest to pierwsza osoba zabita przez komórkę i mam nadzieję, że ostatnia.
Po tym wydarzeniu rozgorzała dyskusja na temat jakości produktów z napisem “Made in China”. Ale co z tego? Jakoś wątpię, żeby nagle z dnia na dzień Chińskie produkty były staranniej produkowane i w tej samej cenie. Cena albo jakość. Szkoda tylko, że większość sprzętu elektronicznego jest produkowana w biednych krajach Azjatyckich.
Belgijski sąd orzekł, że jeden z tamtejszych dostawców internetu jest współodpowiedzialny za piractwo internetowe swoich klientów i w ciągu pół roku musi wprowadzić filtry uniemożliwiające pobieranie niezweryfikowanych danych.
Zastanawiam się jak to ma niby zrobić? Jest to wręcz niemożliwe. Musiał by ingerować w prywatność swoich użytkowników sprawdzając czy ściągany film nie jest piratem, a nie filmem z wakacji. A to przecież też jest nielegalne.
Amerykańska stacja NBC ogłosiła konkurs polegajacy na storzeniu komiksu o bohaterach serialu Herosi. Najlepsze prace zostaną opublikowane na stronie serialu.
Dziś odbył się drugi otwarty wykład na Politechnice Poznańskiej pt. “Kompresja obrazów JPEG, MPEG – ależ to bardzo proste”. Jestem pod jego wrażeniem. Prof.dr hab.inż. Marek Domański w świetny sposób przedstawił problematykę i sposoby kompresji zdjęć i filmów w najróżniejszych formatach. Można było się wiele dowiedzie o metodach używanych przez telewizję cyfrową oraz najnowszych rodzajach kodowania obrazu. Zachęcam wszystkich do przybycia na kolejny wykład 2 marca.
Nie uwłaczając polskim władzą ani dyrekcji mojej szkoły ale są one po prostu dziwne. Oprogramowanie Microsoftu w Polsce jest drogie. Mało kogo stać na nie zwykłych uczniów. Jednak polski rząd nic z tym faktem nie robi. Co gorsza dyrekcja niektórych szkół jest obojętna na to czy jej uczniowie łamią prawo używając oprogramowania. Oczywiście każdy pomyśli, że uczniowie mogą korzystać z programów open source. Otóż nie jest do do końca prawdą. Niektóre szkoły wymagają od uczniów pracy w domu na window’sie. Zalicza się do nich też moja szkoła. Nie miałbym nic przeciwko temu gdyby szkołą zapewniła uczniom legalne oprogramowanie Microsoftu, albo chociaż napisała w wymaganiach szkoły, że takie oprogramowanie jest konieczne by zaliczyć semestr.
Może się to wydawać absurdalne ale polscy uczniowie są uzależnieni od giganta z Redmond. Wielu uczni jest przymuszanych do pisania programów w Borland’zie, przynoszenia prac zapisanych w Word’zie, tworzenia prezentacji w PowerPoint’cie, albo projektowania baz danych w Access’ie? Nikogo nie obchodzi skąd uczniowie wezmą te programy. W internecie jest mnóstwo legalnych, darmowych ich odpowiedników. Niestety szkoły są nieubłagane. Zaślepione. Wpatrzone w Microsoft. Zachowują się jak jakaś zakochana osoba nie widząca nic poza swoim kochankiem. Jest to straszne.
Moim zdaniem jedyna nadzieją na zmianę tej sytuacji jest zmiana postępowania władz, które są jak narkoman uzależnione. Uzależnione od firmy z Redmond.
A tymczasem Francuzi sięgneli po rozum do głowy i pomyślały o uczniach swoich szkól. Na rozpoczęcie roku szkolnego 2007 175 tyś. uczniów szkół średnich dostanie pendive’y z oprogramowaniem open source. W skład oprogramowania wchodzi będzie min OpenOffice.org, Firefox czy Thunderbird. Programy tę są w wersji na Windos. Szkoda, że uczniowie nie dostaną Linux’ów. Ale to i tak coś. Ten symboliczny ruch może zostanie powtórzony przez inne kraje. Mam nadzieje, że doczekam się czasów, w których, uczniowie nie będą zmuszani do kradzieży oprogramowania, a wręcz sami będą mogli korzystać z open source.
Forma Aplle na corocznej konferencji MacWorld Expo zaprezentowała nowe ich dziecko, a mianowicie iPhone. Jest to rewolucyjne urządzenie mające się stać nowym produktem flagowym tej firmy takim jak obecnie jest iPod. A co takiego niezwykłego jest w tym iPhonie, a może raczej czym jest ten iPhone. Otóż jest to hybryda tego co jest najczęściej używane przez młodego człowieka w XXI wieku, a mianowicie: telefonu, odtwarzacza mp3, odtwarzacza video oraz przeglądarki zdjęć w jednym. I to nie w byle czym. Wszystkie te opcje znajdują się w urządzeniu z systemem operacyjnym OS X. System ten posiada wbudowana przeglądarkę stron WWW o nazwie Safari znaną z Mac’a, klienta pocztowego oraz wielu innych przydatnych funkcji nie spotykanych lub rzadko spotykanych na tak małych urządzeniach. Przy pomocy iPhone ponadto możemy dokładnie planowa drogę podróży, ponieważ jest on zintegrowany z google maps. Aplle nie zapomniało o dwumegapikselowej videokamerze.
Urządzenie to nie posiada klawiatury. Ma ekran dotykowy do używania którego nie jest nam potrzebny rysik. Kolejną mocną stroną tego “cacka” są sensory, a dokładnej trzy. Pierwszy odpowiada za wyłącznie wyświetlacza gdy iPhone znajduje się blisko ucha. Drugi odpowiada za pomiar naświetlenia i reguluje względem niego jasność ekranu, a trzeci i chyba najbardziej imponujący wykrywa obrót urządzenia i automatycznie przełącza tryb wyświetlania z normalnego na panoramiczny.
iPhone występuje w dwóch wersjach: z dyskiem 4 GB albo z dyskiem 8 GB. Cena tego pierwszego to 500 USD, a drugiego to 600 USD u pewnego operatora sieci GSM w USA.
Czy iPhone zawojuje tak światem jak to zrobił iPod? Moim zdanie ma na to wielkie szanse. Posiada dużo funkcji urządzeń, których używają młodzi ludzie. A chyba każdy woli nosić z sobą tylko jedną rzecz w kieszeni zamiast kilkunastu. Jeśli iPhone jakimś cudem nie udało by się podbić serc klientów to na pewno zrewolucjonizuje rynek telefonów komórkowych i videoodtwarzaczy na całym świecie.
RIAA jest organizacją stworzoną przez amerykańskie wytwórnie fonograficzne do ścigania osób udostępniających nielegalnie muzykę w sieci.
Rok temu RIAA oskarżyła Marie Lindor o nielegalne dystrybuowanie plików mimo iż nie posiadała ona komputera. Pani Lindor nie zgodziła się na ugodę proponowaną przez RIAA. Postanowiła walczy z nimi na drodze sądowej. I jak się później okazało, była to dobra decyzja. Sąd kazał wyjaśnic czemu RIAA domaga się kary 750 dolarów za każdą nielegalny utwór. Zdaniem prawników M. Lindor kwota ta jest zawyżona i powinna wynosic 70 centów. Jest to wartośc piosenki zakupionej legalnie, po odjęciu podatku. RIAA oznajmiła, że to do nich należy szaczowanie strat i pozwana nie powinna się tym interesowac. Taka postawa nie spodobała się sędziemu, który przyznał Marie Lindor rację i kazał przedstawi o stratach ponoszonych przez wytwórnie muzyczne.
Była to pierwsza znacząca porażka RIAA. M. Lindor nie poprzestała na tym.Niedawno prawnicy oskarżonej poprosili sąd o wyjaśnienie czy umieszczanie utworów w sieci jest nielegalne. Sędzia orzekł, że nie wystarczy przedstawic dowodów na to, że ktoś umieszcił utwory w internecie, trzeba jeszcze przedstawi dowody na to, że ktoś je ściągną.
Jestem ciekaw czy RIAA zmieni teraz postępowanie w stosunku do osób przywatnych, bo do organizacji chyba nie. Wczoraj do sądu w Nowym Jorku wpłynął pozew złożony przez wytwórnie fonograficzne (których praw broni RIAA) takie jak Sony BMG, EMI, Warner Music Group i Uniwersal Music Group oraz Arista Records i Capitol Records. Żądają one od rosyjskiego, popularnego sklepu internetowego Allofmp3 kwoty 150 tyś dolarów za każde zarejestrowane złamanie prawa autorskiego. Sklep ten musiał by im zapłacic aż 1,7 biliona dolarów. Zdaniem właściciela, sklep sprzedaje utwory legalnie ponieważ wnosi opłaty do ROMS - rosyjskiego odpowiednika ZAIKSu. RIAA nie uznaje tej organizacji, między innymi dlatego, że nie przekazuje amerykańskim artystom żadnych tantiem.
Mam nadzieje, że i w tym przypadku amerykańskie wytwórnie przegrają. W końcu muzyka jest dla słuchaczy, a nie dla wytwórni. One mają nam pomagac w jej słuchaniu, a nie przeszkadzac.
Każdy człowiek wie co to jest Time. I każdy człowiek pewnie też wie, iż ten tygodnik wybiera co 12 miesięcy “Człowieka Roku”. Nagrodzeni zostali już miedzy innymi Jan Paweł II, Lech Wałęsa, Adolf Hitler, Józef Stalin i wielu, wielu innych. Jak zauważyliście nie wszystkie osoby należace do grona laureatów są postaciami pozytywnymi.
W tym roku Time postanowił wręczyc tę nagrodę wszystkim internautom. Uzasadnieniem było to, że użytkownicy internetu kształtują swoistą kulturę, która ma wpływ na miliony ludzi.
Na okładce Time z 25 grudnia w którym opublikowane są wyniki konkursu znajduje się lustro, aby każdy mógł się bardziej poczuc zwycięzcą ![]()










