Taką właśnie nosi nazwę jeden z najnowszych spektakli wystawianych na Dużej Scenie Teatru Polskiego w Poznaniu. Autorem tego spektaklu jest Antonio Buero Vallejo, a wyreżyserował go Marek Fiedor. Głównym bohaterem jest hiszpański malarza Francisca Goya. Autor był socjalistą. Napisał swoje dzieło, gdy reżim Francisco Franco osłabł. Jako opozycjonista do ówczesnego ustroju, zawarł w nim dużo aspektów politycznych. Motywem przewodnim jest początek nowej dyktatury oraz przedstawiciele starego pokolenia, którzy są niewygodni dla władzy.

W swojej adaptacji Fiedor, jak sam przyznaje, chciał skupić się jednak na innych aspektach; na starości, wielopłaszczyznowości bohaterów oraz na “głuchocie” ludzi słyszących. Goya został pokazany jako osoba już niesłysząca i stara, na skraju szaleństwa. Nie chce, lub boi się dopuścić do siebie wiadomość, że król uznaje go za swojego przeciwnika. Nie chce opuścić swojego domu. Jest strasznie pewny siebie. W końcu banda młodych, fanatycznych wysłanników nowego ustroju napada na niego i niszczy mu dom.
Tytuł “Gdy rozum śpi, budzą się demony” moim zdaniem można tłumaczyć dwojako. Po pierwsze może oznaczać stan zdrowia Goyi. Jako osoba prawie osiemdziesiąt letnia i głucha od trzydziestu lat, Goya staje na skraju szaleństwa. Słyszy dziwne głosy i szumy. “Rozum śpi” oznacza więc chorobę, a “demony” owe podświadome dźwięki.
Po drugie śpiący rozum może oznaczać upadek pewnej myśli, pokolenia. Jacek Polaczek, odtwórca głównej roli, w pewnym momencie w rozmowie duchownym Duaso, twierdzi, że każde pokolenie o coś walczy i często wygrywa. Z czasem jego idee jednak tracą na swojej wartości i z owego pokolenia wyłaniają się fanatycy, którzy odwracają się przeciwko dawnym, swoim towarzyszą. Ci fanatycy mogą więc oznaczać także tytułowe demony.
Serdecznie wszystkich zapraszam do Teatru Polskiego w Poznaniu na ten spektakl. Naprawdę warto.