You are currently browsing the monthly archive for kwiecień, 2008.
Kończy się kwiecień, a więc muszę polecić kolejnych artystów, których można za darmo posłuchać w sieci, a czasem i ściągnąć.

Pierwszym z nich jest Grace Valhalla. Na dzień dzisiejszy, na Last.fm, była słuchana równo 40 tysięcy razy. Trudno określić styl jaki prezentuje. Najczęściej tagowana jest jako chillout, ambient i elektro. Muszę jednak zaznaczyć, że instrumentem przeważającym w większości utworów jest gitara elektryczna i to dobrze prowadzona, co za tym idzie w moim przekonaniu jest to rock.
Grace Valhalla ma na swoim koncie trzy albumy, z czego najbardziej podoba mi się “psychopathethic” z świetnym utworem “powers of the herb”.

Kolejnym wartym uwagi jest zespół Les Jocks. Jego twórczość nie jest może zbyt imponująca, bo obejmuje zaledwie dziewięć piosenek rozlokowanych na trzech “epkach”, ale posłuchanie ich na pewno nie będzie czasem zmarnowanym. Grana przez nich muzyka jest mieszanką francuskiego rocka i punk rocka.
Na tle ich bogatej “dyskografii” wyróżnia się szczególnie album “Génération EP” oraz utwór “L’ere moderne” z płyty “Les Jocks EP”.
New Age to ruch kulturowy promowany w dużej mierze prze hipisów. Zakłada on, że żyjemy na przełomie dwóch er: ery Ryby i ery Wodnika. W 2012 roku ma nastąpić przełom i ludzie zmienią swoją hierarchię wartości, przez co staną się lepszymi ludźmi.
I znowu ten “straszny” rok 2012. Może rzeczywiście coś się wtedy stanie? Jeśli tak to na pewno bedzie to związane z Mistrzostwami Europy w Polsce i na Ukrainie

Ale skąd się wziął w ogóle pomysł, że istnieją jakieś ery? Otóż już w starożytności zauważono, że punkt wschodu Słońca w okresie wiosennego i jesiennego zrównania dnia z nocą ulega co roku minimalnemu przesunięciu w pasie Zodiaku. Obliczono, że pełne przejście przez cały zodiak trwa 26 tysięcy lat. Okres ten podzielono na 12 części i nadano im nazwy znaków zodiaków. W latach 60 XX wieku, twierdzono, że Słonce weszło w znak Wodnika, ale jak wnioskuję, z powodu, iż nic się nie stało, przyjeto, że zrobi to dopiero w 2012 roku.
Będzie to czas wolności, braterstwa, triumfu intuicji i wyobraźni nad dogmatami. Z niewiadomych mi przyczyn, ma nastąpić także III wojna światowa, przylot kosmitów, przebiegunowanie Ziemi oraz upadek Kościoła katolickiego.
Jest to kolejna absurdalna teoria, której celem jest postraszenie ludzi, albo przyciągnięcie ich do oglądania nudnych wiadomości. I niech ktoś mi powie, co wspólnego ma braterstwo, wolność i III wojna światowa?
Pastafarianie są Kościołem Latającego Potwora Spaghetti (ang. Church of the Flying Spaghetti Monster). Jest to religia o charakterze parodystycznym. Obiektem ich kultu jest Latający Potwór Spaghetti (ang. Flying Spaghetti Monster, FSM).

Prorokiem pastafarianizmu jest Bobby Henderson. W 2005 roku, podczas debaty w Kansas, na temat nadania teorii inteligentnego projektu (wszechświat został stworzony przez jakąś inteligentną siłę) równouprawnienia względem teorii ewolucji w szkołach, zażądał od Komisji Edukacji równouprawnienia także dla swojej religii.

Religia głosi że:
- Niewidzialny i niewykrywalny Latający Potwór Spaghetti stworzył świat
- Potwór ten sam podłożył dowody na istnienie ewolucji
- wszystkie katastrofy ekologiczne i klęski żywiołowe są spowodowane spadkiem liczby piratów, na co wskazuje poniższy wykres
- w niebie znajduje się wulkan piwny
- zamiast wydawać pieniądze na świątynie dla FSM, lepiej przeznaczyć je na obniżenie kosztów kablówki
- należy używać kondomów

Powiem szczerze, tylko ktoś bardzo pijany lub pod wpływem środków odurzających, mocniejszych od marihuany, mógł wymyślić coś takiego. A co najlepsze sławę przyniosło Hendersonowi wspomnienie o nim na blogach i wystąpienie makaronowego potwora w South Parku. Ale cóż, każdy sposób na zostanie znanym, dla niektórych, jest dobry.
Po raz pierwszy w TV, będzie emitowana na żywo relacja z koncertu galowego dwudziestego czwartego Przeglądu Kabaretowego PAKA. Gośćmi będą kabaret Ani Mru Mru, kabaret Neo-Nówka, Łowcy. B oraz tegoroczni zwycięscy. Program prowadzić mają laureaci z 1997 roku, czyli Adam Małczyk i Adam Grzanka.

Serdecznie wszystkich zapraszam do TVP2 na godzinę 20:05.
Duża ilość posiadaczy telefonów komórkowych często lub okazjonalnie korzysta przy ich pomocy z internetu. W Polsce do tego przeważnie używana jest Opera Mini, której nową wersją można się cieszyć już od tygodnia. Mało kto wie, że powstała dla niej konkurencja, a mianowicie TeaShark. Skromnie powiem, że jako chyba pierwsza osoba w naszym kraju postaram się je porównać.
.jpg)
Opera Mini jest najmłodszym dzieckiem Opera Software, która tworzy słynna przeglądarek Opera. TeaShark natomiast należy do małej, nikomu prawie nie znanej firmy TeaShark.

Pierwszą rzeczą jaką sprawdzę to czas uruchamiania i zamykania sie przeglądarek. Opera mini otwiera się na moim telefonie (SE K600i) 11 sekund, a zamyka 2. Czasy TeaSharka to kolejno 6 i 1 sekund. Różnica może nie za duża, ale zawsze.
Po uruchomieniu pokazuje nam się w obu przypadkach podobne menu. Znajdują się w nich zakładki, historia odwiedzonych stron oraz wyszukiwarki. Jednak TeaShark zdaje się być bardziej przejrzysty.
Obie przeglądarki mają uzupełnianie wpisywanych adresów stron, znane z pc-towych odpowiedników.
Szybkość działania stron postanowiłem przetestować na stronie dziennik.pl. Załadowanie jej TeaSharkowi zajęło aż 35 sekund i 17 kB transferu. Niestety po otwarciu strony, połączenie z internetem zostało zerwane. Dla użytkowników WAPu było by to i dobre, ale obecnie większa część osób korzysta z GPRSu, a w sieci PLUS opłata naliczana jest za każde rozpoczęte 100 kB, a więc rachunek mógłby być duży. W tym przypadku abonenci PLAYa mają lepie. Opłata pobierana jest za każde 5 kB.
Strona dziennika otwarta w Operze Mini zajęła aż 24 kB. Natomiast czas ładowania wyniósł zaledwie 20 sekund. Opera nie zerwała połączenia, przez co otwarcie kolejnych stron, nie będzie nas nic kosztowało, póki nie przekroczymy 100 kB.
Nawigacja po stronie jest bardzo prosta. Można poruszać się przy pomocy joysticka lub klawiszy 2, 6, 8, 4. Przybliżanie i oddalanie następuję po kliknięciu przycisku 5. Używając klawisza 0 możemy przechodzić między trybem landscape, czyli przeglądania strony w pozycji wertykalnej.
W Operze sterowanie jest identyczne. Jedyna różnicą jest sposób uruchamiania landscape’a, czyli użycie kombinacji klawiszów “*” i “#”.
Otwarte strony w obu przeglądarkach wyglądają naturalnie. Zachowana jest wszelka proporcja.
W TeaShark możliwe jest także otwieranie stron w zakładkach. Każda nowa strona otwiera się w nowej zakładce. Przechodzenie między nimi jest bardzo proste. Wystarczy kliknąć przycisk 7 i wybrać stronę, na którą chcemy powrócić.
Opera mini także posiada zakładki, a raczej historie. Wszystkie strony, od początku uruchomienia przeglądarki są zapisywanie w historii i możliwe jest powrócenie do nich, bez ponownego ładowania.
Obie przeglądarki umożliwiają wyszukiwanie tekstu na stronie. W TeaShark po wybraniu odpowiedniej opcji pojawia się nam małe okienko na dole ekranu. Wpisujemy w nim żądaną frazę i klikamy na joystick.
W Operze jest to trochę bardziej prymitywne. Najpierw otwiera nam się na całym ekranie nowe okno, w nim wpisujemy żądaną fazę i klikamy OK. Na stronie mamy możliwość klikania jedynie NEXT.
Obie przeglądarki posiadają możliwość korzystania z kanałów RSS.
Opera Mini posiada ponadto możliwość zapisywanie stron internetowych. Jest to przydatne, jeśli jakaś witryna posiada ważne, nie aktualizujące informacje. Można ją raz odwiedzić, zapisać i korzystać z niej za darmo. Możliwa jest także synchronizacja jej z odpowiednikiem na PC.
Są to chyba najważniejsze cechy tych przeglądarek. Mam nadzieję, że udało mi się je dość dobrze przedstawić i zachęcić do korzystania z… obu.
A na koniec dwa filmy promocyjne.
Po wyrzuceniu z LiDu Partii Demokratycznej przez SLD to SdPl stanęło przed trudnym wyborem. Wyborem idei, albo sejmu. Dla partii politycznych oba te aspekty są ważne, bo bez idei partia przedstawia tylko populistyczne hasła i jest nieskuteczna. Bez reprezentacji w sejmie, nie może natomiast walczyć o wprowadzenie swojego programu.

Jeżeli Marek Borowski będzie opcjonował za ideą, to stworzy koalicję z PD. Będzie to koalicja równorzędna, nie tak jak to było z LiDem, gdzie SLD miało największy wpływ na program. Przewodniczący Socjaldemokracji wówczas będzie mógł zaprezentować swój program, niestety nie będzie mógł mieć pewności, czy dostanie się do sejmu w kolejnych wyborach.
Wybierając drugą opcję, Borowski będzie musiał stworzyć koalicję z SLD. Będzie to oznaczało, że na pewno dostanie się do sejmu w kolejnych wyborach, ale nie będzie mógł prezentować swoich poglądów, a jego pozycja będzie drugoplanowa.
A więc co wybierze? Togo nie wiadomo. Zdania w parti są podzielone, a kongres spotyka się dopiero za dwa tygodnie.
Szef Rady Politycznej SDPL Andrzej Celiński popiera dogadanie się z PD. Rok temu postanowił, że jeśli projekt LiD się nie rozwinie, to w lipcu zacznie on rozwijać coś własnego, albo z SDPL, albo sam. Nie chce on współpracować z SLD. Jego zdanie, jeśli Borowski go nie poprze, to kilku czołowych przedstawicieli tej partii odejdzie z nim.
W opozycji do niego jest wiceprzewodniczący Michałem Syską. Jego zdaniem należałoby stworzyć nową lewicę, bez PD w oparci o SLD.
Jak widać należy przeczekać te dwa tygodnie i zobaczyć czy wygra idea czy pewność bycia w sejmie.
PKB czyli Produkt Krajowy Brutto jest miernikiem dochodu narodowego. Opisuje zagregowaną wartość dóbr i usług wytworzonych na terenie danego kraju, w danej jednostce czasu i przeważnie podawany jest na jednego mieszkańca. Wielu ludzi uważa go niestety za wskaźnik jakości życia. Jeśli to twierdzenie może być prawdziwe dla np. mieszkańców USA czy Japonii, to dla Chin, których PKB narodowe lokuje je na drugim miejscu na świecie, jest na pewno błędne.

Więc jak obliczyć poziom naszego życia? Mierniki takie jak “Miernik Dobrobytu Ekonomicznego MEW” czy “Miernik Ekonomicznych Aspektów Dobrobytu EAW” są nie dokładne.Pierwszy oprócz PKB uwzględnia korzyści płynące z wolnego czasu i majątku drugi natomiast wartości czasu wolnego, opieki zdrowia oraz wydatki na edukację i choroby. A nasze szczeście kształtują przecież jeszcze bezpieczeństwo, stosunki z rodziną, a nawet klimat.
Z pomocą przychodzi nam brytyjski tygodnik The Economist, który stworzył Wskaźnik Jakości Życia czyli Quality of Life Index. Jest on o wiele bardziej obiektywny, niż te wymienione powyżej. “Łączy rezultaty ankietowania subiektywnej satysfakcji życiowej z obiektywnymi czynnikami jakości życia w różnych państwach” (cytat z strony tygodnika). Głównymi parametrami są Sytuacja materialna (PKB na osobę), długość życia, stabilność polityczna, bezpieczeństwo, życie rodzinne (wskaźnik rozwodów), życie wspólnotowe (kościół i związki zawodowe), klimat, stabilność pracy, wolność polityczna oraz równouprawnienie kobiet i mężczyzn.
Jak widać jest on nieporównywalnie dokładniejszy, jeśli chodzi o poziom ludzkiego życia. W 2005 roku Polska znalazła się na 48 miejscu za Malezją, Katarem, Panamą, ale przed Turcja, Rumunia, czy Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Wygrała Irlandia, która wyprzedziła bezpośrednio Szwajcarię i Norwegię.
Siedząc przed komputerem i klikając w linki na różnych stronach, w celu mi bliżej nie znanym, doszedłem do ciekawej fotografii.

Moją pierwszą myślą było “Ha, ha. Cienki żart. Ktoś mógł się bardziej wysilić i coś lepszego z Helem wymyślić”. Ale z ciekawości wpisałem w Google “PKS Wejherowo” i się bardzo zdziwiłem. Otóż to nie był żart. Na Hel naprawdę kursuje autobus linii 666. A tych co w to nie wieżą odsyłam TU, do jego rozkładu jazdy. A swoją drogą, to ci kaszubi mają duże poczucie humoru.
Tak, dziś jest “Goły Dzień”, czyli dzień bez CSS. Organizatorzy tej akcji wzorują sie na “CSS Naked Day”, który obchodzony ma być 9 kwietnia. Celem tego przedsięwzięcia jest promowanie czystego kody stron www, który powinien być zgodny z standardami. Ma to ułatwić m.in pracę wyszukiwarkom.

Każdy kto chce się przyłączyć do tego akcji powinien dzisiaj wyłączyć na swojej stronie wszystkie arkusze stylów css. Strona napisana poprawnie powinna być czytelna.
Moim zdaniem jest to strasznie głupi pomysł. Rozumiem ideę dla jakiej powstał “Goły Dzień”, ale oszpecanie swoich stron nie wiem czy w czymś pomoże. Chyba jedynie spowoduje zmniejszenie ilości odwiedzin dzisiejszego dnia.
Chciałem pisać o czymś innym, ale przechodząc do panelu administracyjnego na blogu, zauważyłem pewne zmiany. I to nie małe, a mianowicie zmieniła się jego cała szata graficzna. Muszę nawet przyznać, że na lepsze. Panel ten stał się przez to bardziej przejrzysty. Zostało zmienione rozlokowanie ustawień w menu i sposób zarządzania widgetami oraz multimediami znajdującymi się w zasobach.
Oprócz zmian wizualnych, zauważyłem, że został dodane sprawdzanie polskiej pisowni oraz kilka nowych styli nagłówków. Jest to już druga zmiana, a zarazem chyba najbardziej znacząca na wordpress.com. Poprzednią było powiększenie standardowej powierzchni dyskowej przeznaczonej na różnego typu multimedia z 50 MB do 3 GB. Nastąpiło to jednocześnie z ukazaniem sie oficjalnej wersji 2.5 wordpressa.
W czasie pisania tej notki, admini chyba są w czasie wprowadzania opisanych powyżej zmian, ponieważ nie działa jeszcze np. wysyłanie grafik na serwer.
Niestety dalej nie doczekałem się możliwości publikowania materiałów w formie flash oraz javascript. Moim zdaniem jest to duży minus tej platformy, a raczej korzystania z wrdpress.com, bo do samego silnika, hostowanego na własnym serwerze, można sobie doinstalować odpowiednią wtyczkę. Mam jednak nadzieję, że autorzy zauważą tę niedogodność i postarają się coś z tym zrobić. bo konkurecja nie śpi i blogger ma to od dawna.
29 marca, po konwencie SLD, przewodniczący Wojciech Olejniczak nieoczekiwanie oznajmił, że zrywa współpracę z Partią Demokratyczną Demokraci.pl. Zaskoczeniem było to nie tylko dla mediów i opinii publicznej, ale także dla członków SdPL, UP, PD i niektórych przedstawicieli SLD, takich jak choćby Ryszard Kalisz, który w sobote twierdził, że to humbug. Niestety się mylił. Co najdziwniejsze Olejniczak postanowił zerwać współpracę podczas tworzenia programu LiD.

Przewodniczący SLD uzasadnił swoją decyzję faktem, iż program obu partii nazbyt się różni, a idea LiDu, który powstał, by odsunąć PiS od władzy, już się nie sprawdza.
Twierdzi on ponadto, że pozwala odejść PD, ale LiD to równoprawny sojusz czterech partii, a więc posunięcie to oznaczało, że SLD opuszcza ten klub poselski.
Co się teraz stanie na polskiej scenie centrolewicowej? Jest to trudne pytanie. SLD zapowiada skręcenie bardziej na lewo. Olejniczak chce chyba brać przykład z José Luisa Zapatero, przewodniczącego Hiszpańskiej Socjalistycznej Partia Robotniczej, jednak on sam jest moim zdaniem za mało charyzmatyczne, nie przekonywający, a program zbliżony do tego prezentowanego przez HSPR w Polsce raczej się nie przyjmie.
Co się tyczy PD, to trzech jej posłów (wszyscy którzy są w sejmie) opuściło LiD i ma zamiar założyć nowy koło parlamentarne (potrzeba do tego właśnie 3 posłów). Szanse na ich poparcie przez SdPL są moim zdaniem dość duże. Partia Marka Borowskiego nigdy nie cieszyła się wielkim poparciem. Przez to, że byli w sojuszu z SLD wiele partii nie chciało z nimi współpracować, z samego założenia “co jest z SLD musi być złe”. Jeżeli Borowskiemu uda się namówić swoich kolegów z partii, by współpracować z PD, a nie z SLD, to mają duże szanse na sukces. Na początku może ich poparcie by nie było imponujące, ale z takimi twarzami na czele jak Mazowiecki, Onyszkiewicz czy Borowski podczas wyborów byli by łakomym kąskiem do koalicji z PO, z którą łączy ich liberalne podejście do gospodarki.
A co się stanie z PD, jeśli SdPL ich nie poprze. Moim zdaniem to najstraszniejszy scenariusz dla wszystkich partii centrolewicowych i lewicowych. Tadeusz Mazowiecki, zapowiedział, że politycy powinni rozważyć czy widzą przyszłość PD. Jeśli nie to partia powinna się rozpaść i jej członkowie winni się przyłączyć do innych ugrupowań. W takim wypadku Marek Borowski byłby zmuszony współpracować z SDL. Byłby drugoplanową osobą w tym sojuszu. Nie mógłby realizować swojego programu, ponieważ z jednej strony Olejniczak by mu na to nie pozwala, z drugiej ani PO, ani PiS nie byli by po jego stronie. W wyborach sojusz, którego SLD ciągnął by bardzo na lewo miał by szanse na maksymalnie 6-7% głosów. Było by to złę dla całej Polski, ponieważ, opozycja liberalnie podchodząca do spraw społecznych była by zepchnięta na margines sejmowy.
Dlatego mam nadzieję, że SdPL nie zerwie współpracy z PD, a wręcz ją zacieśni, a może nawet utworzy wspólny klub parlamentarny. Było by to dobre nie tylko dla przedstawicieli tych partii i centrolewicy, ale i dla Polski.
















