Chiny bardzo przypominają mi naszego byłego premiera z PiSu. One tak jak i on robią rzeczy postrzegane przez ogół społeczeństwa za złe i są święcie przekonani, że dzięki temu wzrośnie poparcie dla nich.

Nie o tym miałem pisać. Wczoraj oficjalnie zaproszony do odwiedzenia Polski został Dalajlama. Zaproszenie to wystosował Marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz. Pomysł popiera i rządząca koalicja i cała opozycja. Przywódca Tybetańczyków został zaproszony także przez premiera Wielkiej Brytanii Gordon Brown. Zapewne pogorszy to nasze stosunki dyplomatyczne z Chińską Republiką Ludową. Ale z kim ChRL nie pogorszy stosunków po ostatnich zajściach? Chyba tylko z Rosją i Kubą.
Francuski minister spraw zagranicznych zasugerował nawet, aby przedstawiciele UE zbojkotowali inaugurację Igrzysk Olimpijskich w Pekinie (proszę nie mylić z bojkotem igrzysk). Pomysł ten przyjął aprobatę przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Hansa-Gerta Pötteringa. Zresztą i nasz premier zasugerował w poniedziałek taką możliwość.
Niestety nie wszyscy ludzie, jak przypuszczam, wiedzą o co chodzi z Tybetem. Otóż 10 marca z okazji 49 rocznicy stłumienia antychińskiego powstania odbyły się manifestacje. Zostały one krwawo stłumione. A dlaczego? Bo Chińczycy boją się, że ruchy separatystyczne doprowadzą do oderwania się Tybetu od Chin.
Teraz mały powrót do przeszłości. Tybet był kiedyś niepodległym państwem. W VII wieku przeżywał swoje najlepsze lata. Stał się potęgą swojego regionu. Zagrażał militarnie Chiną, Indiom i Nepalowi. Niestety nic nie może trwać wiecznie i w XIII wieku został najechany przez chana mongolskiego. Chińczycy i Tybetańczycy byli po jednej stronie barykady tylko podczas okupacji mongolskie. Na początku XX wieku Chiny zajęły Tybet i XIII Dalajlama musiał schronić się w Indiach. Jednak zaledwie po dwóch latach, gdy upadło Cesarstwo, mógł powrócić z powrotem do kraju.
W 1949 Chiny ponownie zdobyły Tybet, ale Dalajlama pozostał na swoim stanowisku. Dopiero w 1959 musiał ponownie uciekać na emigrację do Indii, gdzie utworzył Tybetański Rząd na Uchodźstwie, który istnieje do dziś. W 1965 roku Chiny zakończyły okupację, jednocześnie włączając Tybet do swojego terytorium. Było to jednoznaczne z zaprzestaniem uznawania przez ChRL Dalajlamy, jako władcy tego rejonu.
W 1995 roku władze Chińskie zaaresztowały Gendun Czokji Nima, który został rozpoznany jako nowe wcielenie Panczenlama, czyli zastępcy Dalajlamy. Urodził się on w 1989 roku, przez co stał się najmłodszym więźniem politycznym na świecie. Władze ChRL nie pozwalają mu się kontaktować z rodziną ani mediami. Nie jest pewne nawet, czy on żyje.
Jak widać dążenia separatystyczne Tybetańczyków są bardzo słuszne. Każdy naród zasługuje na niepodległość. Poparcie dla Dalajlamy, jakie udziela wiele rządów w tym nasz, jest więc czym co zasługuje na aprobatę społeczeństwa, patrząc zwłaszcza na naszą historię.










No comments
RSS dla komentarzy tego wpisu