Pierwszy wpis po półrocznej przerwie. Przerwie spowodowanej nie wiem czym. Niby miałem matury, egzamin zawodowy za kilka dni, ale czy się do nich przykładałem? Raczej nie, prawie wcale się nie uczyłem, ale obiecywąłem sobie, że będę to robił. To chyba jedyny powód dla którego odstawiłem na bok prowadznie tego bloga.
Tak więc po tak długiej przerwie powracam i mam nadzieję, że tak szybko Świat w moich oczach nie stanie się martwym blogiem.
Po lekturze tego wpisu przypomniałem sobie, że także kiedyś testowałem Dropboxa. Nie miałem wówczas jeszcze laptopa i nie odczuwałem potrzeby korzystania z niego. Teraz jednak zmieniłem zdanie. Zauważyłem niezmierne korzyści jakie daje nam ten program. Nie tylko fakt bezpieczeństwa danych i dostępu do nich z dowolnego miejsca na świecie, ale także możliwość szybkiego przenoszenia plików między komputerem stacjonarnym, a laptopem. Dużym plusem tego programu i wyróżniającym go na tle konkurencji (choćby Box.net, którego byłem fanem przez bardzo długi okres czasu) jest prostota użytku. Każdy, nawet najbardziej zielony użytkownik komputera sobie z nim poradzi. Dropbox pracuje w tle i nie obciąża za bardzo ani procesora, ani pamięci. W Moich Dokumentach tworzy specjalny folder. Wszystkie pliki do niego kopiowane są automatycznie umieszczane w internecie. Mamy do nich dostęp zarówno przy pomocy przeglądarki internetowej, jak i z Moich Dokumentów dowolnego innego komputera na którym pracuje Dropbox. Bardzo proste i przyjemne.
Każdy wie, że jestem osobą leniwą i za razem estetą. Ostatnimi czasy często zwracam uwagę na wygląd wszystkiego co używam. Szata graficzna Thunderbirda nie podobała mi się, z przeciwieństwem do interfejsu Gmaila. Korzystanie jednak z webowego interfejsu nie jest dobrym rozwiązaniem. Nie wszędzie gdzie jestem mam dostęp do internetu, a może się zdarzyć, że będę musiał sprawdzić starą pocztę, coś w niej znaleźć. Programiści Google pomyśleli o takich ludziach jak ja. Od pewnego czasu Gmail jest dostępny w trybie offline. Wystarczy zainstalować odpowiednią wtyczkę i aktywować tę opcję w Laboratorium Google do którego mamy dostęp z Panelu ustawień naszej skrzynki pocztowej. Teraz mogę się cieszyć z ładnego interfejsu poczty niezależnie czy jestem w zasięgu wi-fi, czy nie.
Posiadając laptopa i komputer stacjonarny miałem problem w odnalezieniu róznych linków w historii komunikatora. Nie dość, że musiałem ich szukać na dwóch maszynach, to na stacjonarnym miałem jeszcze dwa programy do komunikacji natychmiastowej. To już bardzo utrudniało zadanie. Na szczęśćie znalazłem ciekawy serwis o nazwie IM-History. Umożliwia on nam synchronizację całej zgromadzonej historii rozmów w jednym miejscu. Łączy on nasze kontakty, przez co możemy w sposób ciągły przeglądać rozmowy prowadzone przez Tlena, czy Pidgina. Dostęp do nich mamy przy pomocy przeglądarki internetowej oraz specjalnego klienta, który pracuje w tle.
Są to trzy rzeczy, które w ostatnim czasie bardzo ułatwiają mi życie przy komputerze. Ostatnimi czasy bardzo się denerwuję na te maszyny. nigdy nie chcą robić co im każę. Puki co takich problemów nie miałem jeszcze z wyrzej opisanymi produktami. I oby tak pozostało.
Jest to dobre pytanie i pewnie mało kto zna na nie odpowiedź. Jaiku powstało w lutym 2006 roku w Finlandii jako konkurencja dla Amerykańskiego i dośc awaryjnego Twittera. 9 października 2007 roku Google przejęło ten serwis blokując mozliwośc rejestracji, obiecując, że zintegruje z nim login Googli. Mija już prawie rok od tego wydarzenia i nie widzę aby ten projekt rozwijał się tak intensywnie jak inne usługi Google. Czym to jest spowodowane? Prawdę mówiąc (a raczej pisząc) nie mam pojęcia. Rozwój Jaiku przyniósł by przecież koncernowi z 

Picasa to bez wątpienia największy konkurent już legendarnego Flickr’a. Moim zdaniem nawet dużo lepszy. Jednak wielu narzekało na jego słabą “społecznościowość”. Co to znaczy? Użytkownicy Flickr’a mogą się łączy w grupy, przeglądać fotografie na mapie świata oraz najlepsze z różnych miast i wiosek. A użytkownicy Picasy co mogą? Składować zdjęcia w sieci i tylko komentować (jeśli już uda im się znaleźć coś ciekawego).





